Łączna liczba wyświetleń

Translate

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 29


WAŻNA NOTKA!!!
PRZEPRASZAM, ŻE NIE BYŁO ROZDZIAŁU, ALE BYŁAM W SZPITALU I MIAŁAM OPERACJĘ..MAM NADZIEJĘ, ŻE MI WYBACZYCIE... PROSZĘ, ŻEBY BYŁO CHODZIAŻ
12 KOMENTARZY...:)



...-Julia?...Siostrzyczko?...- co on tu robi?! Nie!
-Max?- spytałam niepewnie odwracając się.
-O Mój Boże!- krzyknął mój brat i mnie przytulił.No w sumie nie widziałam go 16 lat. Coś mi się należy.
-Ktoś mi to wytłumaczy? Bo ja już nic nie rozumiem.- oderwaliśmy się od siebie z bratem i oboje spojrzeliśmy na moją córkę.
-Max Jones, a ty jesteś...?- podał jej swoją rękę, a ja chciałam go palnąć w ten jego pusty łeb...gdyby wiedział... podała mu swoją rękę i odpowiedziała.
-Waliyha Jones... Cały czas nie rozumiem... Kim ty jesteś?
-Jestem bratem Julii. Ty jesteś jakąś naszą rodziną?
-Maxi... to jest moja 16-letnia córka Waliyha.- powiedziałam nieśmiało.Ten na nią spojrzał i mocno przytulił.
-Wow! Nieźle... kiedyś mówiłaś, że będziesz się ścigać i nie będziesz mieć dzieci, a tu taka niespodzianka... W sumie u mnie też się pozmieniało..
-Co takiego?- nie powiem, byłam ciekawa.
-Wyszedłem za Perrie i mamy syna.Długo by opowiadać... Tak w ogóle to gdzie ty byłaś?
-No wiesz... Hiszpania, Argentyna, Francja, Włochy, Irlandia, Turcja, Tunezja, Los Angeles, Las Vegas, Niemcy, Australia, Polska i wiele, wiele innych, ale nie będę przynudzać.- no co? Trochę się tego nazbierało.- Może spotkamy się tak jak za starych dobrych czasów? Tak  tylko, że teraz z dziećmi. Tak za jakiś tydzień.
- Dobry pomysł... Ścigasz się?
- Okazjonalnie. Moja córka jest mistrzynią.
-Naprawdę? 16 lat, a jest taka dobra? Muszę to kiedyś zobaczyć. A tak wychodząc poza temat to kto jest tatusiem? Masz męża, albo chłopaka?- zapierdole go kiedyś.
- Zayn... I nie, nie mam męża, ani chłopaka.
-Że co kurwa?! Ty chuju! Jak mogłeś zrobić jej bachora?!- i co? Powtórka z rozrywki? Max przywarł Malika do ściany.
- Nie drzyj się na mnie! Sam nie wiedziałem, że ona istnieje! Dowiedziałem się kilka dni temu! - jakby nie mogli tego załatwić w innym miejscu.
-Dobra... Nie wydzierajcie się... Było minęło...
- Serio cię to nie rusza?- spytał mnie mój braciszek.
-Nie... I puść go. - tak jak powiedziałam tak zrobił.- Idę na tor. Waliyha, idziesz?
- Z tobą?... Zawsze!- poszłyśmy po swoje auta i ustawiłyśmy się na linii startu. Dojechał do nas jakiś koleś, który miał identyczny samochód do naszych. Jakoś nie przejmowałam się tym dłużej i po chwili startowaliśmy...


~Perspektywa Zayna~

Obserwowałem jak dziewczyny się ścigają, aż nagle jeden samochód wjechał w drugi z taką siłą, że wyjechał z toru, zrobił przewrót i rozbił się o jakieś drzewa. Najgorsze było to, że nie wiedziałem kto to. Mieli identyczne auta. Ale gdy podbiegła tam Waliyha to myślałem, że świat mi się zawali. Po chwili byłem tam też ja z resztą i wyciągaliśmy ranną Julie ze zmasakrowanego lamborghini. Gdy leżała już głową na moich kolanach, ledwo oddychała.
- Szybko! Wieziemy ją do szpitala!- już po chwili ja, Waliyha, Louis i Liam jechaliśmy do szpitala z moją ukochaną, a pozostali sprzątali resztki wypadku. Widziałem jak moja córka płacze. Siedziała na przednim siedzeniu, a ja z Louisem z tyłu, Liam prowadził, a Julia leżała na moich kolanach.
- Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Twoja mama jest silna...
- Wiem... Ale to powinnam być ja... Mama na to nie zasłużyła... Nie zasłużyła sobie na taki ból... Za dużo w życiu przeszła...
- Tak wiem.. Przy większości jej wybryków byłem i wiem co przeżywała.. Kiedy ona płakała moje serce krwawiło.. - mógłbym tak dalej, ale właśnie podjechaliśmy pod szpital. Szybko tam wbiegliśmy, a lekarze zabrali Julie. Czekaliśmy kilka godzin pod salą operacyjną, kiedy wyszedł lekarz.
- Jest tu ktoś z rodziny?
- Jestem córką.-odpowiedziała Wali.
- Proszę Panią na chwilę do mojego gabinetu.- poszła, a ja zacząłem panikować...

~Perspektywa Waliyhy~

Weszłam do gabinetu, usiadłam na krześle i czekałam, aż przejdzie do rzeczy.
- Stan pańskiej matki był bardzo poważny i udało nam się ją uratować, lecz zapadła w śpiączkę...
- To jeśli jest wszystko to po co kurwa ta cholerna śpiączka?!- już nie wytrzymałam.
- Proszę się uspokoić. - taa.. Uważaj, bo jeszcze to zrobię -,- ... - Nie do końca jest wszystko w porządku. Pańska matka ma mały wstrząs mózgu, skręconą kostkę, wiele siniaków, ran i blizn. Piercing Pani Jones niestety rozciął wargę, którą bezzwłocznie zszyliśmy i za jakieś półtorej tygodnia nie będzie nawet śladu...- Pieprzył coś jeszcze, ale ja go nawet nie słuchałam.. Boże.. To powinnam być ja.. On chciał wjechać we mnie, ale zrobiłam manewr i stało się... Jeśli mama się nie wybudzi, nie wybaczę sobie tego.. Bez zbędnych ceregieli wyszłam z gabinetu tego oszołoma i wróciłam do Louisa, Liama i... Zayna? Taty? Nie wiem już jak do niego mówić.
- Boże! Waliyha! Co się stało?- no tak.. Rozryczałam się i pewnie wyglądam jak jakieś zombie, albo eskimos z tym czerwonym nosem i policzkami.
- Mama zapadła w śpiączkę i nie wiadomo czy w ogóle się obudzi.. To wszystko kurwa moja pierdolona wina! - oparłam się o ścianę i po niej zjechałam. Tata przy mnie kucnął i mnie przytulił. Tego właśnie potrzebowałam. Nie pytał.. Po prostu był. Mama zawsze znajdywała dla mnie czas.. Ciężko pracowała, ale wystarczył mój jeden esemes albo telefon i rzucała wszystko dla mnie. To ich oboje łączy.. Mają wielkie serca.. Zrobią wszystko dla swoich bliskich.
- Wszystko będzie dobrze... Cii... To nie twoja wina..
- Właśnie, że moja.. On chciał wjechać we mnie, ale szybko odjechałam.. Gdybym tego nie zrobiła teraz ja bym tam leżała, a nie mama.. Ona na to nie zasłużyła, a ja owszem.. Jestem tylko zbędnym ciężarem dla mamy..
- Nie jesteś.- zaraz.. Tego nie powiedział tata, więc kto? - Julia kocha cię całym swoim sercem i to widać na pierwszy rzut oka.- teraz kucnął przy mnie brat mamy.. Max?
-Dzięki.. Ale mama mi tego nie wybaczy..- o dziwo przestałam płakać.- Nienawidzi tego miejsca, a przeze..
- Przestań w końcu pieprzyć.- powiedzieli równocześnie tata i .. Wujek? Moje życie jest pogmatwane. Zachichotałam.
- Śmiejesz się jak Julia, gdy była mniej więcej w twoim wieku. Rzadko to się zdarzało, dlatego to cieszyło również mnie.
- Przepraszam. Mogą już państwo wejść do sali Pani Jones. Tylko parami. Proszę jeszcze dużo do niej mówić, bo pacjentka większość słyszy. Sala numer 411.- ustaliliśmy, że pierwsi idziemy ja i wujek. Weszłam i..
- O Mój Boże..- wyszeptałam. Po moich policzkach spłynęły pojedyncze łzy...

                             
                                                                                                                                CDN...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przepraszam... trochę późno.. jeździłam po szpitalach, miałam operacje i byłam osłabiona, żeby pisać, a do tego brak komentarzy, brak motywacji i brak weny... mam nadzieję, że mi wybaczycie i że ktoś to jeszcze czyta :) Proszę, żeby było chociaż 12 KOMENTARZY..

                                                                                                              ♥Mrs.Tommo♥

sobota, 17 maja 2014

Nowy Blog!!! :*

Więc jestem "genialna" !!! Założyłam nowego bloga!!!

http://time-for-a-quick-ride.blogspot.com/

Są już Bohaterowie i Prolog.Niedługo wstawię Rozdział 1.
Serdecznie zapraszam do przeczytania i skomentowania ;)

PS:. Do następnego rozdziału :D

                                                                                                          ♥Mrs.Tommo♥

czwartek, 15 maja 2014

Prośba...Ważne! Przeczytaj! ;*

Miałabym do Was ogromną prośbę...!

Wszyscy, którzy mają konto google i czytają tego bloga niech go zaobserwują...
Jeśli nie wiecie jak to zrobić...
~Wejdźcie na blogspot.com
~Wyświetli wam się Lista Czytelnicza
~Kliknijcie 'Dodaj' i wpiszcie adres bloga http://one-direction-love-trouble.blogspot.com/

Może i czytacie, ale nie obserwujecie i nie komentujecie, a ja chciałabym wiedzieć,  chociaż kto to czyta... może znalazłabym kontakt z tymi osobami na czasie na Google...
Mam nadzieję, że spełnicie moją prośbę...
Do następnego... :*

                                                                                                              ♥Mrs.Tommo♥

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 28


Więc, co??? Zawiedliście mnie z tymi 5 komentarzami, ale mam nadzieję, że się poprawicie???
No ja myślę...
15KOM=NEXT

...-Co tu się dzieję?!- no nie! Co mama tu robi?!
-To nie jest to co myślisz!- czy tylko mi się zdaje, czy to wygląda jak scena z jakiegoś taniego romansidła? Brrr... Jak ja nienawidzę takich filmów...
-Kurwa... To ktoś mi powie, co robicie w moim pokoju?- las rąk ( czujecie ten sarkazm? ). Tacy mężczyźni a jaj nie mają? Jezu...
-Dobra... Znasz mnie... Wiesz, że jestem ciekawska... A ten album chciałam zobaczyć od roku!- stawiam na szczerość. A co mi tam?
-Widziałaś nagranie?- spytała o dziwo spokojnie.
-Tak.- odpowiedziałam niepewnie. Od kiedy ja jestem taka nieśmiała?!
-Mam nadzieję, że teraz jesteś szczęśliwa...


~Perspektywa Zayna~

-Mam nadzieję, że teraz jesteś szczęśliwa...Zayn? Możemy pogadać?- od razu się zgodziłem. Poszliśmy do pokoju obok. Jak się później okazało, do gościnnego.
-Słucham cię.- wyglądała tak pięknie. Musiałem się powstrzymywać, żeby nie zerżnąć jej tu i teraz na tym łóżku.
-Muszę wyjechać na kilka dni.
-Co to ma wspólnego ze mną?-byłem trochę zdziwiony.
-Chodzi o to, czy nie zaopiekowałbyś się Waliyhą przez ten czas?- od kiedy ona taka niewinna?
-Jasne. Chciałbym ją lepiej poznać.-ucieszyłem się jak małe dziecko!
-Wyjeżdżam jutro po południu. Wali będzie w szkole, więc możesz wpaść ja ci wszystko powiem i wytłumaczę.- sami w domu? Bez dzieci? Może być ciekawie... Malik, ogarnij dupę... To nie twoja żona... To nawet nie twoja dziewczyna! Zamknij ryja! No, ale w sumie ma rację...
-Dobra.Wpadnę przed 10. - na jej twarzy malował się uśmiech.
-Dzięki. Jesteś wielki.- podeszła do mnie i pocałowała w policzek zahaczając o kącik ust. Jestem ciekawy czy jest tego świadoma.
-To moja córka. Kiedy dowiedziałem się, że ją mam, to tak łatwo jej nie puszczę.
-Stary, dobry Zayni.- rozczochrała mi włosy i rozpięła bluzę.- Ja tu mam ogrzewanie. Zaraz się zgrzejesz.- zaśmialiśmy się, a ja z nią zrobiłem to co ona ze mną. Wybuchliśmy śmiechem.- Kurde. Dobrze, że mam dźwiękoszczelne ściany.
-Nom. Dobra, chodźmy już.-wyszliśmy i wróciliśmy do reszty.
-Mamo? Ja wiem, że fajnie mieć dźwiękoszczelne ściany i takiego przystojnego faceta pod ręką, ale bez przesady. Żeby tak od razu?- po minach reszty widziałem, że powstrzymują się od jakiegoś komentarza i śmiechu.
-O co wam chodzi?- spytałem zdezorientowany.
- Spójrzcie w lustro.- zrobiliśmy to co powiedział Tomlinson i doznałem szoku. Wyglądaliśmy jakbyśmy dopiero co uprawiali ostry seks!
-Zayn,stary! Chyba pobiłeś rekord świata!- strzeliłem facepalma i zacząłem układać sobie włosy.
-Hazz... nie musisz być zazdrosny... nikt nie pobije twojego rekordu...- w tej chwili wszyscy w pomieszczeniu wybuchnęli śmiechem, oprócz Pana Stylesa.
-Ha, ha, ha... bardzo śmieszne...- wygląda jak naburmuszone dziecko... Kto by pomyślał, że on ma 37?
-Tak w ogóle mamo. Co ty tu robisz? Miałaś być za jakieś półtorej godziny.- ciekawe jak zareaguje...
-Jadę jutro do Manchesteru na sesje z Jacobem... on jedzie z samego rana, dlatego musiał jechać się spakować. Ja jadę dopiero po południu.- i... nic? Żadnego zdziwienia? A gdzie cały seansik?
- Tak beze mnie? Dobra, ale pozdrów chociaż Collina i przywieź mi conversy.- hmm.... ciekawe....
-Kto to Colin?- spytał nasz Daddy.
-Kolega Waliyhy.- oj... chyba Jack'owi podskoczyło ciśnienie.
-Dobra... my tu gadu gadu, a ja mam wyścig.Zawieziesz mnie? W końcu to mistrzostwa! - że co? okey... nie wtrącam się...
-Kurde! Kompletnie zapomniałam! Szybko! Zbieraj się i jedziemy!- szybko założyliśmy buty i weszliśmy do garażu.
-Wow! Ile tu cacuszek! - no co ty nie powiesz Horan?
-I wszystkie nasze.- powiedziały Jones w tym samym momencie.
-Wybierzcie sobie auta.- powiedziała Julia i wsiadła ze swoją córką do pięknego lamborgini. Wybraliśmy i z piskiem opon ruszyliśmy. Już po 15 minutach byliśmy na miejscy.Moja córka poszła na start, a my czekaliśmy.
-Ściga się z innymi dziewczynami?
-Nie.Ona jest ponad to.Ściga się z mistrzami, facetami...ale i tak wygrywa... i dzisiaj też tego dokona.- już po minucie usłyszeliśmy nawoływania i piski. Ruszyli.

~Perspektywa Julii~

Ruszyła i była na trzecim miejscu. Jej rywale za wcześnie się ucieszyli. Już po niecałej minucie była na prowadzeniu, a po 10 minutach już była z nami z pięknym pucharem i z pięćdziesięcioma tysiącami dolarów.
Zaczęłam jej tłumaczyć co musi zmienić, kiedy usłyszałam tuż za moimi plecami...
-Julia?... Siostrzyczko?...- co on tu robi?! Nie! ...

                                                                                       
                                                                                                          CDN...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przepraszam, że nie było rozdziału, ale jeździłam po lekarzach i mam nogę w stabilizatorze. Jeszcze szkoła i jakieś głupie testy...Mam nadzieję, że wybaczycie... Teraz jest 21:26 ... postaram się dodać rozdział w weekend, albo za tydzień... Pozdrawiam... Kocham... :*

                                                                                                   ♥Mrs.Tommo♥

środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 27


UWAGA!!!
WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM!!!

...wyszła i po chwili wróciła z... jakimś brunetem.Wydawał mi się dziwnie znajomy.
-Ja pierdole!- krzyknęła Waliyha.
-Nie pierdol bo rodzinę powiększysz.-zaśmiali się, a ja widziałem zdziwione miny reszty.Ciekawe, kto to?
-Bardziej chodziło mi o to, że masz piercing...przecież mówiłeś, że nigdy nie będziesz taki jak ja.-moja córka ma piercing?
-Taa... ty młoda mówiłaś że całowanie jest obleśne...a zaraz sam seks będzie ci w głowie.
-Weś Jacob! Pozwalam jej przeklinać, mieć tatuaże i piercing... ale na TO nie pozwolę...-Jacob...Jacob... a już wiem! To brat Pati! Zaraz...zaraz... co on tu robi?!
-Dobra...dobra...znam cię nie od dziś i wiem jaka byłaś w jej wieku...
-Nie gadaj tylko chodź do biura...Waliyha zajmij się nimi...
-Spoko... tylko nie za długo...- pobiegli na górę, a my usiedliśmy na kanapach.
-Kochanie... możesz nam wytłumaczyć co tu robi mój wujek?!- a niby taki spokojny.
-Jacob? Pracuje z moją mamą od jakichś 12, 13 lat.- że ile?!
-Dlaczego nam nie powiedział?- spytał Liam.
-Moja mama jest z natury dość tajemniczą osobą... Jakieś 2 lata temu jak mieszkaliśmy w Hiszpani to strasznie dziwnie się zachowywała.Chciałam się dowiedzieć czemu więc przeszukałam jej pokój.Znalazłam pistolety i naboje i w taki sposób dowiedziałam się o tym chuju Travisie...- moja krew! -Rok później we Włoszech znalazłam stary album... niestety był zamknięty na klucz... do tej pory nie wiem co tam jest...a szko...- nie zdążyła dokończyć, bo na dół zbiegł Jacob z Julią.
-Jedziemy do studia.Będziemy za dwie godziny.Nie dotykasz mojego sprzętu fotograficznego, do piercingu i do tatuażów.Nie palisz, ani nie pijesz, jasne?- trochę dużo tego.
- Z paleniem przesadziłaś.- obie zachichotały.
- Dobra...to jakoś przeboleje...Kocham cię! Pa!- pocałowała ją w czoło i wyszła.

~Perspektywa Waliyhy~

Zerwałam się na równe nogi i ruszyłam w stronę schodów.
-Gdzie ty idziesz? - spytał mnie mój chłopak.
-Muszę się dowiedzieć co jest w tym albumie.Pomożecie?- spytałam z błagalnym spojrzeniem.
-Jasne... i tak nie mamy co robić.- powiedział brunet z niebieskimi oczami.
- No to szybko!- już po chwili wszyscy byliśmy w czarnym pokoju mamy i poszukiwaliśmy albumu.Ja zajęłam się garderobą.- Bingo!
-Znalazłaś?- spytał ten w lokach.
-Nie kurwa, gram w bingo. Oczywiście, że znalazłam! - czasami mnie wkurwiają, ale mam dziwne uczucie, że ich skądś znam. Rzuciłam starą książkę na łóżko.- Ktoś ma pomysł jak to otworzyć?- zapytałam, a mulat wyciągnął zapalniczkę i zaczął stapiać zamek. Nie powiem....pomysłowe...
-Jest...-szepnął.Otworzył go, a z niego wyleciało pełno zdjęć, jak mama była gdzieś w moim wieku.
-Jezu, ile tego?- spytała mama Jack'a.
-Ej! Zaraz co to?
-Płyta... chodźcie włączymy.- wstałam i odpaliłam płytę w pokoju mamy.Już po chwili się włączyła.

~na nagraniu~
-Zayn! Wyłącz to!
-Nie!
-Czemu?
-Bo jesteś piękna i trzeba to uwiecznić.
-Taaa.... jasne... wyłącz to!
-Jeśli odpowiesz na kilka moich pytań.
-Okey, ale szybko.
-Czy wyszłabyś za mnie?
-No jasne... z tobą zawsze!- zachichotali.
-Chciałabyś mieć ze mną dzieci?
-Tak... dwójkę...
-Chłopca i dziewczynkę.Jakie imiona byś im dała?
-Dla dziewczynki Waliyha, a dla chłopca Nick.
-Dlaczego Waliyha?
-Po twojej siostrze.
-Jeśli byś miała dzieci z kimś innym to też byś je tak nazwała?
-Nie... bo tylko z tobą chcę mieć dzieci głąbie.-pocałowali się.
-Mmm....świetnie całujesz...- nie dokończyli rozmowy  o do pokoju wbiegło kilku chłopaków i film się urwał...

~koniec nagrania~
-Kto to kurwa był?!- kompletnie nic z tego nie rozumiałam.
-Ja...- szepnął mulat o miodowych oczach, ale na tyle bym mogła go usłyszeć.Zaraz... miodowych?!
-Ty masz miodowe tęczówki....
-No tak....zaraz... tylko Julia tak mówiła...
-Jak byłam mała to mama cały czas mi mówiła o ojcu tylko, że wtedy on jeszcze "nie żył".Jak go opisywała to mówiła, że miał miodowe tęczówki...To jest nie możliwe....Ty musisz być...
-Twoim tatą? Tak.- jak to powiedział wszyscy włącznie ze mną patrzyli na niego ze zdziwieniem.-Sam się dowiedziałem dopiero wczoraj...- chciał mówić dalej, ale ja go przytuliłam i mu nie pozwoliłam...po moich jak i jego policzkach spłynęły łzy...Oderwałam się od niego i podeszłam do albumu...
-To wy?
-Tak.Mieliśmy po 18 lat, a Jacob miał 17.Z chłopakami znaliśmy się jakieś dwa miesiące, a ja, Jacob i Julia jakieś 14 lat.Zrobiliśmy to zdjęcie na skatparku, kiedy Liam się wyjebał.- wszyscy wybuchnęli śmiechem.O dziwo Liam też.
-Co tu się dzieje?!...


                                                                                                        CDN...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale zrozumcie .... miałam szkołę,  treningi i zawody i wczoraj miałam dodać rozdział, ale musiałam jechać do szpitala, bo na wczorajszych zawodach w moim mieście naciągnęłam sobie coś w kolanie i jeszcze dzisiaj muszę jechać do szpitala do innego miasta.. :/
Do tego dochodzą te upały... nikomu nic się nie chce...Mam nadzieję, że wybaczycie, że taki krótki, ale następny będzie dłuższy...Przy tym rozdziale nie musi być dużo komentarzy...wiem , że zawaliłam na całej lini... Kocham Was! :*

                                                                                                                       ♥Mrs.Tommo♥

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 26

No to jak z tymi komentarzami?
13KOM
=NEXT ;*


~Perspektywa Zayna~

...wysiadł i ruszył w stronę Waliyhy i Julii, którą obejmował w pasie jakiś koleś... Zaraz! Chwila! Co?! Czy to są jakieś żarty?! Kurwa...!... Zaraz mu przyjebie.
Wybiegłem z samochodu razem z Jack'iem i z prędkością światła znalazłem się koło tego kolesia przypierając go do ściany.
-Odpierdol się od niej chuju! To ty zrobiłeś jej bachora i teraz zgrywasz dobrego tatusia?! Masz wypierdalać z jej życia raz na zawsze!...- mógłbym tak w nieskończoność, ale ktoś mi przerwał... Julia...
-Zostaw go! To nie przez niego zaszłam w ciążę! Puść go idioto!- krzyczała i biła mnie po rękach.
-Skąd mam wiedzieć, ze nie chcesz tylko, żebym go wypuścił?! Należy mu się po tym co zrobił!- zacieśniłem tylko uścisk na jego koszulce.Tego co później od niej usłyszałem nigdy bym się nie spodziewał...
-Tylko, że Waliyha nie jest jego córką tylko twoją!- zakryła ręką buzię.Puściłem tamtego kolesia. Nie mogłem uwierzyć. Ja i Julia jesteśmy do siebie bardzo podobni z wyglądu, więc po tym nic nie było widać.-Dobrze, że nie ma tu Wali.Jak by tu była to by się załamała.- zacząłem się rozglądać.Rzeczywiście jej tu nie było.Pewnie uciekła stąd, kiedy zacząłem krzyczeć.Julia podbiegła do tamtego gościa.
-Chris, nic ci nie jest?- no trochę był poobijany, no ale bez przesady.
-Nic mi nie jest.Gorzej będzie przed obiektywem.- zaśmiali się.Obiektywem?
-Dobra.Wstawaj i leć do domu.Spotykamy się jutro w studiu.- wstał i poszedł.-Gratulacje! Właśnie obiłeś mi najlepszego modela...ugh...zadowolony?
-To co mówiłaś... to prawda? Waliyha jest moją córką?- zignorowałem jej pytanie.
-Tak. Jest twoją córką. Masz jej nic nie mówić. Ona myśli, że jej ojciec nie żyje.A teraz nara.Lece na tor.- tak jak powiedziała, tak zrobiła.Wsiadła do samochodu i po chwili wystartowali.Nie wiedziałem, że się ściga... dużo się wydarzyło...nie mogę uwierzyć... nie zdradziła mnie... cały czas była mi wierna... chyba, że o czymś nie wiem...

~Perspektywa Waliyhy~

Ten cały Zayn dziwnie się zachowywał... Co on ma do Chrisa? Skąd zna moją mamę? Może poznali się jeszcze jak mama mieszkała w Londynie? Nie wiem...ale on kogoś mi przypomina... jakbym już go kiedyś widziała...jak wrócę do domu muszę przeszukać pokój mamy... już nie raz to robiłam i pewnego dnia znalazłam pistolet... tak się dowiedziałam o Travisie i o tym, że mama jest "mistrzynią". Chyba smykałkę do strzelania mam po niej...ciekawe jaki był tata... jak się poznali? jak umarł? Kiedy byłam mała to mama mi cały czas o nim mówiła, ale z wiekiem coraz mniej...Gdy o niego pytam to od razu zmienia temat. O jego życiu wiem nie wiele... wiem, że kochał muzykę... wiem, że miał czwórkę wspaniałych przyjaciół, których traktował jak braci... wiem, że miał czarne włosy i jak to mówi mama "miodowe tęczówki"...zupełnie tak samo jak ja... wiem również, że urodził się 12 stycznia.... tego samego dnia, którego ja przyszłam na świat...

~Następnego Dnia Wieczorem~
~Perspektywa Julii~

Ekstra! Musiałabym teraz wyjechać, ale nie mogę... Waliyha by coś podejrzewała...Niech myśli, że jej ojciec nie żyje... Problem jest tylko w tym, że Zayn zawsze miał nie wyparzony język... Prędzej czy później będzie chciał się z nią spotkać...
Siedzimy teraz z Waliyhą w salonie, bo poprosiła mnie, żebym opowiedziała jej coś o mojej przeszłości.
-Ten Travis to jednak wielki chuj... Chętnie sama bym go pierdolnęła w ten jego bezmózgi łeb...- tak, pozwalam jej przeklinać...Sama nie byłam lepsza...Po za tym, dzięki temu mam z nią lepsze stosunki. Fakt na wiele jej pozwalam, ale są też rzeczy, o które nawet nie musi pytać, bo wie jaka będzie odpowiedź...
-Mamo? Mogę się ciebie o coś spytać?
-Tak, jasne.-uśmiechnęłam się do niej, a ona położyła głowę na moich kolanach.
-Tym razem masz odpowiedzieć szczerze i nie ma żadnych wymówek i odkładania na później...-zgodziłam się. Już chyba wiem o co chodzi. -Jaki był tata? Jak umarł? Powiedz mi wszystko.- mówiła to z taką tęsknotą. Wiedziałam, że nie mogę jej okłamywać do końca życia.
-Waliyha... Twój tata żyje... Mieszka w Londynie... Zrozum mnie... Byłam przekonana, że już nigdy go nie spotkam... Zaszłam w ciążę w wieku dwudziestu lat... Zniszczyłabym mu życie... Sama myślałam, że nie dam sobie rady z dzieckiem, ale cieszę się, że cię urodziłam... Teraz mam prześliczną, inteligentną, zabawną córeczkę... Cały czas nie mogę uwierzyć, że masz już 16 lat... Nie chcę... Nie mogę cię stracić...- po moim policzku spłynęła łza.
-Mamo nie płacz.-przytuliła mnie.-Kocham cię.-mimo, że to moje dziecko to rzadko mówimy sobie takie rzeczy.
-Ja ciebie też kocham.Najbardziej na świecie. Jesteś dla mnie najważniejsza.-cały czas się przytulałyśmy, jakbyśmy miały się zaraz rozstać.
-Mamo?... Kochałaś tatę? - tego pytania się nie spodziewałam.
-Córciu... Ja go kochałam, kocham i będę kochać już do końca życia...
-Awwww- usłyszałam za moimi plecami. No nie...

~Perspektywa Louisa~

Siedzieliśmy wszyscy w domu Horanów.
Nareszcie uwolnię się od tej żmii Eleanor, a to dzięki mojej PRAWDZIWEJ miłości. Tak. Zgadza się. Nigdy nie przestałem jej kochać. Tylko jest jeden problem. Ona ma córkę z jakimś kolesiem. Jednak nie zauważyłem na jej palcu obrączki. Może nikogo nie ma? Jeśli nawet to jest Zayn, który ją kocha, a ona na pewno kocha jego...

~Perspektywa Zayna~

-Może pojedziemy do Julii? -spytała Patricia.
-Jasne! W końcu zobaczymy jej dom!- krzyknął Harry. Dla mnie to było tylko lepiej. Chciałbym z nią w końcu szczerze pogadać. Wszyscy się zgodzili, więc się ubraliśmy i ruszyliśmy. Całą drogę myślałem co jej powiem. Nim się zorientowałem, byliśmy na miejscu.
-Wow! Niezła chata!
-Zamknij się idioto.Wejdziemy i zrobimy im niespodziankę.- jak powiedziała Patricia, tak zrobiliśmy.Weszliśmy najciszej jak tylko było można i usłyszeliśmy kawałek ich rozmowy.
-...Nie chcę... Nie mogę cię stracić...
-Mamo nie płacz.- Julia płakała?- Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham.Najbardziej na świecie. Jesteś dla mnie najważniejsza.- Chciałbym od niej kiedyś usłyszeć takie słowa.
-Mamo?...-ciekawe o co chce jeszcze zapytać? -  Kochałaś tatę? - tego pytania się nie spodziewałem, ale nie powiem... chcę usłyszeć odpowiedź...
-Córciu... Ja go kochałam, kocham i będę kochać już do końca życia... - nie wierzę... a jednak mnie kocha.... może jest jeszcze szansa, że będziemy kiedyś razem?
-Awwww - musieli? Chciałem wiedzieć co teraz powie MOJA CÓRKA.
Obie się odwróciły.
-Jack! - wstała i pędem podbiegła do swojego chłopaka, żeby go przytulić i pocałować.
Cześć! Co tu robicie? - spytała i przytuliła każdego i o dziwo mnie też, ale z lekkim zawahaniem.
-Chcieliśmy zrobić wam niespodziankę i wpadliśmy.- uśmiechnęła się Pati.
-Spoko... a teraz gadać... ile słyszeliście?
-Od tego, że nie chcesz stracić Waliyhy.... nie spodziewałam się tego po tobie...- zaśmiała się.
-Czego? Tego, że nie chcę stracić córki i się o nią martwię?
-Nie... tego, że będziesz płakać...- serio? Nie zdziwiło ich to, że gadała o ojcu? Nie są ciekawi, kto jest ojcem Wali?
-No widzisz... Świat zmienia ludzi...Po za tym spotkałam Alana we Włoszech...
-TEGO Alana? - podkreśliła imię.... Ciekawe o kogo chodzi?
-Tak, tego samego.Wiesz jak on wyrósł.Nie poznałabyś go jakbyś go zobaczyła, a będziesz mieć okazje... przyjeżdża do mnie.- mówiła z takim uśmiechem, jakby to był jej mąż, który wraca z delegacji.
-Co?! Nie wierzę, że go zobaczę po tylu latach...
-Hello! Kto to jest ten Alan?- spytał już trochę wkurzony Niall.
-Nasz kolega.-powiedziały równocześnie.
-Taa... jasne... kolega...-prychnąłem.
-A co? Zazdrosny? -spytała trochę rozbawiona.Widać było, że Patricia też.
-Co Was tak śmieszy?- spytałem zdezorientowany.
-Zayn.... Alan jest kilka lat od nas młodszy... Gdy byłyśmy nastolatkami to się nim opiekowałyśmy... - wytłumaczyła mi Pani Horan. W tej chwili do Julii zadzwonił telefon.
-Halo?... wiesz co? Nie za bardzo... No to może ty przyjdź... Nie no coś ty... Przynajmniej będziesz miał wolne jutro.... Tak, na prawdę...Oki tylko weź mój aparat, który u ciebie zostawiłam i zdjęcia, bo muszę zobaczyć, które przerobić, a które zrobić jeszcze raz...No dobra...No to pa.- zakończyła rozmowę.
-Co? Twój biedny Chris tu przyjdzie?- spytałem z ironią.
-Po tym jak go poobijałeś to leży w domu. Będzie mógł wyjść dopiero za trzy dni...- chciała mówić dalej, ale przerwał jej krzyk.
-Mamo! - słyszeliśmy Waliyhe z innego pomieszczenia.Dopiero teraz zorientowałem się, że razem z Jack'iem stąd wyszli.
-Jak coś to nie wiecie gdzie jestem.- i poleciała na taras.
-Mamo! Gdzie jesteś?! - w tej chwili do pomieszczenia wpadła moja "kochana" wściekła córcia.- Gdzie ona jest?- spytała już normalnie.
-Ale o co chodzi? - spytał zdezorientowany Louis.
-Nie ma w garażu jej motoru i samochodu, a rano jeszcze był, więc się wścieka.- do salonu weszła już spokojna Julia.
-Tylko o to chodzi?  Myślałam, że chodzi o... nie ważne... Motor przecież miałam dać do lakiernika, bo go zarysowałaś, a samochód u mechanika, bo przecież zrobiłaś coś z silnikiem.- powiedziała spokojnie.
-Aaaaaa... no tak... Ciekawe co by się stało, gdybym pojechała dziś z zepsutym silnikiem... Zaraz... Kurwa! Dzisiaj mam wyścig!- czy ona przeklneła?
-Spokojnie... wyścig masz dopiero za dwie godziny i Mateo cię zawiezie, bo ja nie mogę.Przyjadę dopiero około drugiej, trzeciej.
-Okey... ale dlaczego? Przecież zawsze byłaś na każdym moim wyścigu.... więc dlaczego tym razem przyjdziesz tak późno?- spytała zasmucona.
-Przyjdzie sama wiesz kto...-nie dokończyła, a już przerwał jej pisk nastolatki.
-Przyjdzie? Boże! To ja zostaję w domu!- czy to nie dziwne, jak szybko tej dziewczynie zmienia się humor?
-O nie! Co to to nie!- i właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.- A w sumie on sam ci to wybije z głowy.-wyszła i po chwili wróciła z...


                                                                                                      CDN...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Tak wiem... jestem okropna :D Przerywam w takim momencie....:D Oki, to ja czekam na komcie :*

                                                                                                                        ♥Mrs.Tommo♥

czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 25

Dziękuję za wszystkie komentarze :*
12KOM=NEXT

~Perspektywa Julii~

Właśnie skończyłam pracę i mogę jechać po Waliyhe.Jack mi podał swój adres, bo powiedział, że będą u niego.Dziwne... Niby jest z moją córką już od dwóch miesięcy, a nawet nie wiem jak ma na nazwisko...
Pewnie dlatego, że nie pytałam i rzadko co jestem z nimi w domu, bo byłam zaledwie dwa razy...
Dojechałam... Wow ! Willa... ciekawe kim są jego rodzice? Pewnie zaraz się dowiem...
Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam.Po chwili otworzyła mi mulatka z kręconymi włosami.
-Dzień dobry.Ja przyszłam po Waliyhe.- wytłumaczyłam i się uśmiechnęłam co po chwili odwzajemniła.
-Tak. Wejdź. Zaraz ją zawołam.-powiedziała i otworzyła szerzej drzwi, bym mogła wejść.
-Ty jesteś mamą Jack'a?-wymsknęło mi się.
-Nie, jego rodzice są w kuchni.-wytłumaczyła i pobiegła po schodach na piętro.Weszłam głębiej, a moje uwagę przykuło zdjęcie pewnej pary.Kogoś mi przypominają.Weszłam do salonu tyłem,  myśląc, że nikogo tam nie ma, bo nikogo nie słyszałam.W pewnym momencie z kuchni wyszła zielonooka blondynka.No nie...
-Dzień dobry.Jestem Patricia Hor...O Mój Boże! - jednak mnie rozpoznała.
-Kochanie, nic ci nie je...Boże!- więc wyszła za Nialla...Ciekawe...
-Ale...Jak ty tu..?...Przecież...-z jej oczu popłynęły łzy, tak samo jak u Irlandczyka.Pati rzuciła się na moją szyję.Boże... jak ja dawno jej nie widziałam... tak bardzo tęskniłam...
-Cześć mamo!
-Dzień dobry Pani Jones! - krzyknęli równocześnie Jack i Waliyha. Gdy tylko oderwałam się od Morgan (lub Horan, jak kto woli) i się odwróciłam to moja córka się do mnie przytuliła.Kiedy się ode mnie odkleiła to zobaczyłam kto siedzi na kanapach za nią.Nie mogę uwierzyć... Przecież on wyjechał!
-Jesteś gotowa?-spytałam Wali.
-Tak, tylko...-widziałam po jej minie, że czegoś chce.
-Co chcesz?-spytałam ze śmiechem.
-Jack może jechać z nami?-zrobiła oczy kota ze Schreka, więc nie mogłam odmówić.
-No jasne.Idźcie do samochodu.- już chciałam dać jej kluczyki, ale w ostatniej chwili przypomniałam sobie co kiedyś zrobiła z moim kochanym lamborghini.Szybko cofnęłam rękę i wyciągnęłam ją w stronę jej chłopaka.-Jack ty trzymaj kluczyki.Jak ona znowu rozwali mi auto, to nie będzie dobrze.-zachichotaliśmy, a on wziął kluczyki z mojej ręki.
-No spoko.Mogę pojeździć?-spytał.
-Przypomnij mi... ile ty masz lat?
-Szesnaście.
-Aha... ostrożnie.-powiedziałam i się uśmiechnęłam,a on to odwzajemnił.
-Taa... jasne.-powiedział i łapiąc Wali za rękę, wybiegł z domu.
-Co z nich wyrośnie?-spytałam sama siebie i odwróciłam się w stronę pozostałych, którzy patrzyli na mnie jak na ducha.- No co? Niall przestań się na mnie gapić, bo wyglądasz jakbyś chciał mnie zjeść.- zaśmiałam się pod nosem.
-Jak ty tu..?-czy ona się zacięła?
-Tak.Mi też miło Cię widzieć Morgan.
-Czy ktoś może mi wytłumaczyć o co tu chodzi?-spytała ta mulatka.
-Danielle, skarbie... to jest Julia.-wytłumaczył Liam... a więc nasz Liam ma dziewczynę, a może żonę?
-TA Julia?-spytała nie dowierzając. Aha... czyli, że już każdy o mnie wie?
-Tak- wyszeptał Zayn.O! Patrz! A prawie o Tobie zapomniałam! Musiałeś się odezwać...?
-Dobra.... to się powoli robi dziwne, więc... ja już pójdę... dopóki mój wóz jest w całości-powiedziałam i chciałam wyjść, ale przeszkodziła mi ręka na nadgarstku.Odwróciłam się i zobaczyłam Pati.
-Teraz już nie pozwolę ci odejść.Za dużo się wycierpiałam...Dlaczego to zro...-nie było dane jej dokończyć, bo jakaś brunetka jej przerwała.
-No Hello! Dlaczego cały czas gadamy o niej? Co w niej takiego ciekawego? Zwykła dziwka i tyle..

~Perspektywa Zayna~

-No Hello! Dlaczego cały czas gadamy o niej? Co w niej takiego ciekawego? Zwykła dziwka i tyle.. - czy ona wie z kim zadziera?
-Przepraszam? Słoneczko.. a ty to kto?- oj! Zaczyna się!
-Eleanor Calder. ( nie, żeby coś, ja kocham Elkę, ale to tylko do rozdziału.Jak kogoś uraziłam to sorki.) Najsłynniejsza i najpiękniejsza modelka i oczywiście żona Naszego kochanego Louiska. - przedstawiła się.
-yyy... aha? Louis... mogę się ciebie o coś zapytać? -spytała Tomlinsona ... a na mnie nawet nie spojrzała.
-No jasne.
-Ty wiesz, że ożeniłeś się z pizdą?- w tej chwili każdy wybuchnął śmiechem, oprócz, cytuję, "pizdy" Eleanor. Kiedy się już trochę uspokoiliśmy to Louis jej odpowiedział.
-Tak, tak. Wiem o tym.- przysięgam, że teraz Calder wyglądała jak burak.
-Że co?! Coś ty powiedział?!
-Prawdę Eleanor. Chcę rozwodu.- teraz to mnie zamurowało... Ciekawe...
-Co?! Od kiedy?! - oho! Wstała z kanapy!
-Od dawna... dokładnie wiesz, że nam się już nie układa.
-Myślisz, że ja na to pozwolę?! - kiwnął głową. - To się mylisz! Widzimy się w sądzie!- i ... wyszła.
-W końcu jestem wolny!- krzyknął i zaczął biegać po całym salonie. - Dziękuję ci Julia! - przytulił ją, a ona stała i patrzyła na niego jak na debila.
-Ty przed chwilą straciłeś żonę i mi za to dziękujesz? Sorry Tommo, ale jesteś dziwny.- oderwał się od niej i z uśmiechem usiadł koło mnie.
-Dobra.Sorry, ale już na prawdę muszę lecieć.Jakoś się zgadamy.- wyszła.
-Idziemy zobaczyć jej wóz?- spytał Liam i nawet nie czekał na odpowiedź.Wszyscy się zerwali i wybiegli z domu. Staliśmy jak wryci. Na podjeździe stało białe Audi Q7.
-Ja pierdole! Jaka fura! - krzyknął Louis.
-Jak będziesz grzeczny to może się kiedyś przejedziesz Tomlinson.- krzyknęła Julia i wsiadła za kierownicę. Ruszyła z piskiem opon i ... tyle ją widziałem.

~Kilka Godzin Później~
~Około Godziny 19:30~

Ja, Niall, Liam, Harry, Louis, Jack, Patricia i Danielle siedzieliśmy w salonie i opowiadaliśmy dziwne historie z naszego życia. Syn mojego kumpla wrócił jakieś 3 godziny temu.Nagle zadzwonił jego telefon.
-Hallo? Co tam Waliyha?- spytał uśmiechnięty, ale z każdą chwilą jego uśmiech przeradzał się w smutek i strach.-Gdzie jesteś? ... Skarbie, spokojnie... Zaraz będę...Kocham Cię.- rozłączył się i wybiegł do przedpokoju.Wszyscy pobiegliśmy za nim.Zanim wyszedł Niall go odwrócił i spojrzał na jego twarz.Płakał.
-Jack, co się stało? -spytał ze strachem.
-Ona chce mi ją zabrać!-krzyknął.
-Ale zaraz. Kto chce, kogo zabrać?
-Matka Waliyhy chce ją znowu wywieść, gdzieś za granicę! Ja muszę tam biec! Ona nie może mi jej zabrać! Za bardzo ją kocham...- z każdym słowem po jego policzkach spływało coraz więcej łez.Pewnie ja też tak wyglądałem, kiedy znalazłem ten list 16 lat temu. Spojrzeliśmy na siebie z Niallem.
-Jedziemy z tobą.- powiedzieliśmy równocześnie. Ubraliśmy buty i kurtki, wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.Po pięciu minutach zatrzymaliśmy się.Jack chciał już wyjść, ale Niall go powstrzymał.
-Co robisz tato?
-Poczekaj.Patrz.- spojrzeliśmy w tamtą stronę i zobaczyliśmy dwie szatynki wychodzące z willi, kilka domów od nas.Miały ze sobą torby.Wsiadły do samochodu.- Jedziemy za nimi.
-Nie łatwiej było je zatrzymać zanim odjechały?- spytał 16-latek.
-Nie, bo one jadą w przeciwną stronę od lotniska.- powiedziałem,a on na mnie spojrzał.- Dokładnie wiem co czujesz.
-Nie możesz wiedzieć. Nigdy nie spotkałeś takiej dziewczyny jak ona. Nigdy ci jej nie odebrano i nigdy nie czułeś takiej pustki.- wytłumaczył.
-Mylisz się Jack. - powiedział Niall.- Zayn poznał taką dziewczynę i był z nią. Odebrano mu ją i czuł jeszcze większą pustkę niż ty teraz.
- Jak to? Kto to był?- spytał Jack, cały czas na mnie patrząc.
-Julia Jones. Mama Waliyhy. Poznaliśmy się w szkole, jak jeszcze istniało One Direction. Kilka miesięcy później wyjechaliśmy w trasę,a  gdy wróciliśmy po dziewięciu miesiącach, okazało się że Julia nie żyje.Byłem załamany...Miałem myśli samobójcze.Tak było przez dwa lata. Po tym czasie nie chcący odkryliśmy, że żyje. Mieszkała w LA. Ledwo co ją odzyskałem, a po miesiącu znowu mi ją zabrano.Pojawił się Travis i zabrał "swoją mistrzynię" na bitwę. Po miesiącu się odbyła i wygraliśmy, ale następnego dnia ona zniknęła.Szukałem jej wszędzie, ale zamiast niej znalazłem list.
-Jaki list?- zapytał młodszy Horan. Pokazałem mu go, a on nie mógł uwierzyć w to co przeczytał.- Boże...
-No i teraz jeszcze chce uciec... tym razem na to nie pozwolę...- nawet nie zorientowałem się kiedy wyjechaliśmy z miasta i zaparkowaliśmy pod... torem wyścigowym? - Co my tu robimy?-spytałem zdziwiony.
-Nie wiem... ale pewnie zaraz się dowiem...- wysiadł i ruszył w stronę Waliyhy i Julii, którą obejmował w pasie jakiś koleś... Zaraz! Chwila! Co?! Czy to są jakieś żarty?! Kurwa...!

                                                                                                                             CDN...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
No i tak... pewnie teraz mnie zabijecie, że tak przerwałam :D Dobra, czekam na 12 komciów! :) :*